Rozdział 8

01:05 3 Comments A+ a-

Rozdział 8 " I Ty mu uwierzyłeś ? "





 
- No to smacznego panowie
- Smacznego Miona- powiedział Fred dając jej buziaka
- Smacznego
- Samcznego, tylko się nie udław - powiedział Blaise
- Bardzo zabawne - odpowiedziała Gryfonka
- Diable, widzę że chcesz zostać w zamku - prychnął Draco - Smacznego
- W sumie to dobry pomysł blondasku
- Jeśli już mów Smok, a nie blondasek 
- Dobrze - przerwała - BLĄDASKU ! - powiedziała głośniej
- Fred, mam pytanie stary 
- No dawaj
- Jak Ty wytrzymujesz z tą panną, co ?
- Jak się kogoś kocha to się wytrzyma
- Jasne -powiedział sarkastycznie Smok
Kończyli obiad, później wyszli główną drogą do Hogmsmade. Kierowali się do " Trzech Mioteł ", gdzie właśnie trwała impreza. Weszli i poszli do Baru 
- Ja poproszę piwo kremowe z imbirem
- Dla mnie Ognista - powiedział Malfoy
- Dwa razy ognista
- Trzy razy - powiedział George
- A rano obiecałeś, że nie tkniesz nić z procentami
- I Ty mu uwierzyłeś ? - powiedziała Hermiona
- To było zbyt piękne, żeby było prawdziwe - posumował Fred - Chłopaki zajmijcie jakiś stolik i weźcie nasze zamówienia, a Ty kochanie idziesz ze mną,
-  Gdzie ?
- Tam - wskazał na parkiet
- Ja nie umiem tańczyć !
- To Cię nauczę, chodź i nie marudź
- Niech Ci będzie 
Właśnie zaczęła się nowa piosenka oto ona : Nutka
I zaczęli tańczyć .
- Miona ?
- Co jest ?
- Irytujące siostry na 12-tej.
- No jasne nie odstępują Cię, mam być zazdrosna ?
- Możesz zawsze poudawać - szepnął jej do ucha i dał buziaka
- Za dużoo tego już by było - szepnęła
- Może i masz rację 

 
**********************************************************************************






   **********************************************************************************
  

-I jak podobało się? 
- Miona, nie widziałem, że Ty się tak bawisz, zaskoczyłaś mnie -powiedział Blaise 
- Jeszcze nie raz będziesz zaskoczony -zaśmiała się
- Zobaczymy - mruknął Malfoy
- Idziemy już ? Jestem zmęczony 
- George, wymiękasz ?
- Nie, ale nie chce skończyć jak wczoraj
- Dobra wracamy, ale jeszcze posiedzimy u Ciebie kochanie, prawda?
- Jeśli macie ochotę to jasne
- Ja też mogę ?
-Blaise, jasne przecież jest ok 
- Hermiono, chciałbym Cię przeprosić
- Za co ?
- Za te wszystkie obelgi i wyzwiska - przerwał - Za wszystko co zrobiłem źle. Wybaczysz ?
- Jasne- przytuliła go - Każdy zasługuje na drugą szanse - uśmiechnęła się
- Już, koniec z tym przytulaniem
- Spokojnie Fred i tak ona jest Twoja.
- Przynajmniej wszyscy do wiedzą
- Ciekawe dzięki komu... - mruknął Blondas
- No dzięki Tobie BLONDASKU
- Maiłaś mnie tak nie nazywać !
- Jak ? BLONDASEK ? - wszyscy się zaczęli śmiać i wyszli  z baru, teleportowali się prosto do sypialnie Gryffonki. Nagle ona ze swojego kufra wyjmuje butelke Ognistej i stawia na stoliku.
- Dla Was panowie, ale z umiarem, nie będę jutro zbierać waszej czwórki, a eliksiru też ważyć nie będę !
- Dobrze, pani profesor - powiedział ironicznie Draco 
- Do bawcie się ja zaraz wrócę
- Gdzie idziesz ?
- Do łazienki, nie musisz iść ze mną
- A szkoda.... - przerwał - żartuje oczywiście

   
************************************************************************








  ***************************************************************************

                                        Mam nadziję, że i ten rozdział będzie się podobać.

    Mam smutną wiadomość, dzisiaj prawdopodobnie będzie dodany 9 rozdział, lecz w weekend,         zapewne nie pojawi się żaden lub jeden, ale dopiero w niedzielę wieczorem.

                                 Zapraszam też na drugiego bloga i do komentowania :


                                                        Miłego czytania, 

                                                        
                                                        ~~ Manniaaaa 





Rozdział 7

07:07 2 Comments A+ a-

Rozdział 7 " Masz ogromne serce..."

- Jestem
- Dobra Blaise, poczekaj, zaraz przyjdą rudzielce i pójdziemy do Miony.
- Ok, ale pytanko, od kiedy Ty jesteś dla nich miły ?
- Wiesz co ? Mam dosyć tego, bycia idiotą i gardzić każdym.... Chce się zmienić, a oni mi pomagają.
- No dobra decyzja Smoku.
- Dzięki 
- Jesteśmy   !
- No spoko.
- To idziemy do Miony ? - Spytał Blaise
- A Ty możesz tak do niej mówić ? - Spytał George
- Chyba tak Fred
- Jestem George 
- Przepraszam, ale jesteście praktycznie tacy sami 
- Weź mnie nie obrażaj, jestem przystojniejszy niż George.
- A oto i skromność pana Fred - rzucił Malfoy - Dobra idziemy do niej

 ********************************************************************
- Jesteśmy wszyscy 
- Ok, no to panowie mam niespodziankę, pewnie jeszcze główki was bolą i macie kaca -odsunęła się od stołu i pokazała trzy fiolki eliksiru.
- Czy to..
- Tak, eliksir na Kaca - przerwałą im
- Nie mogłaś wcześniej dać ? - spytał George
- Nie, musiałam go zrobić
- kiedy Ty to zrobiłaś? - spytał Dracon
- Przez te trzy godziny co mieliście spać
- Jesteś kochana, wspaniała no po prostu ...
- Cud malina - krzyknął George, przerywają bratu
- Też Cię kocham Fred, a Ty George nie przerywaj mu, gdy mnie chwali. Dobra każdy ma swój, wypijcie i idziemy na obiad.
- Dzięki Miona -rzucił blondas 
- Nie jestem bez serca, a to wasze poranne "ZLITUJ SIĘ KOBIETO", jakoś mnie ruszyło
- Żartujesz prawda ? - powiedział Blaise
- Jasne, że tak, nie było mi ich żal nawet przez sekundę, ale zważywszy, że mamy wyjść, nie będę ich katować.
- A myślałem, że jednak masz serce Granger - powidział ironicznie blondas
- Oczywiście, że mam. Masz jakiekolwiek wątpliwości ?
- Owszem
- To oddaj mi eliksir
- Masz ogromne serce Miona
- Tak lepiej Malfoy

    *******************************************************************
 


 ********************************************************************



   ******************************************************************
Rozdział krótki, ale niedługo, będzie następny więc biorę się do pracy.

Miłej lektury 
Zapraszam  : love-dramione.blogspot.com

~~ Manniaaaa

Rozdział 6

10:46 4 Comments A+ a-

Rozdział 6 " Kobieto zlituj się  "

- Dobra fajnie się gada - przerwał - a może ktoś ma ochotę na ognistą ?
- Jasne daj - powiedzieli bracia.
- Jak dzieci- posumowała Hermiona 
- My dzieci ? - powiedzieli razem chłopcy.
- Tak, troche alkoholu i się w głowie miesza.
- No to spróbuj Miona - powiedział Draco
- A daj .


**********************************************************************

Rano wszyscy obudzili się z okropnym bólem głowy, w szczególności panowie.
Hermiona obudziła się pierwsza, poszła do łazienki, ogarnęła się i stwierdziła, że pójdzie obudzić chłopaków którzy spali przytuleni w trójkę na jej kanapie.
- WSTAWAĆ ZA 5 MINUT ŚNIADANIE  - krzyknęła
- Kobieto zlituj się - mruknął Draco
- Kochanie proszę 
-Nie ma litości, biegiem na śniadanie, w tym momencie i nie obchodzi mnie, że macie kaca, trzeba było nie pić.
- Bo ty nie piłaś- mruknął George
- owszem piłam, ale ja w przeciwieństwie do was nie mam kaca i głowa mnie nie boli jak Was, wiecie co nawet mi was nie żal to przez waszą głupote i dziecinne postępowanie.
- Dobra wstajemy panowie -powiedział stanowczo Fred.
- Macie 3 minuty, radzę się pośpieszyć, bo dłużej nie będę czekać
- Tak jest ! - powiedzieli panowie
- Czekam w salonie - wyszła
 - Nie znośna jest - powiedział George
- I za to ją kocham - powiedział Fred 
- Pamiętacie coś z wczoraj ? - spytał niepewnie Dracon
- Nic
- Pustka, a Ty ?
- Brak
- Miona na pewno coś pamięta, opowie nam
- Ta, już to widzę. - rzucił Draco
- Trzeba ją ładnie poprosić chłopaki - powiedział Fred
- No dobra
- Ok

    ************************************************************************** 

Weszli na śniadanie,  a tam gwar chłopakom głowy pękały
- Spokojn ie panowie tylko zjecie i idziecie do swoich dormitoriów
- Jak to swoich ? - spytał George
- Wy - wskazała na bliźniaków - idziecie do wieży Gryffindoru, Malfoy do siebie i ja do siebie, musicie się wyspać panowie a macie tylko 3 godziny.
- Czemu ?
- Jak to ? Nie pamiętacie? 
- Ale czego ?
- Obiecaliście mi wyjście do Hogmsmade
- No dobra, kiedy ?
- Od razu po obiedzie, więc zjedzcie coś, a potem spać, przed obiadem cała trójka do mojego pokoju ok ?
- Ok - powiedzieli razem
- No to smacznego panowie - uśmiechnęła się. Nawet nie zauważyli, że skłamałam z tym wyjściem, byli zbyt pijani, żeby cokolwiek zapamiętać, więc to wykorzystam - pomyślała Gryfonka

    **************************************************************************

- Ciekawe czy coś jeszcze obiecaliśmy, jeśli tak to już nigdy nie tknę czegoś co ma procenty
- Nigdy nie tkniesz alkoholu ? Nie wierzę Braciszku - powiedział ironicznie Fred
- Cześć Smoku - przerwał - Co tu robią Gryfoniaki ?
- Są ze mną Blaise, ostatnio trochę się polubiliśmy.
- Czyli była Ostra, a ja nie zaproszony, nie ładnie przyjacielu.
- Następnym razem masz zaproszenie ok ? 
- Ok, Jestem Blaise
-  Fred 
- George
- Jesteście indentyczni - rzuciła Pansy
- I równie mocne głowy
- Widzę, że była niezła popijawa.- powiedzał Blaise
- Ty ja nic nie pamiętam, oni też. No masakra. Tylko Miona pamięta
- Miona ? 
-Granger
- Ta szlama ? - powiedzała Pansy
- Może nie jest czytej krwi, ale fajna z niej laska
- Ej !
- Spokojnie Fredzio, nie chce odbić Ci dziewczyny. Stały związek to nie dla mnie, nie teraz.
- Dobra my idziemy, przed obiadem u Miony, bo mamy wyjść, pamiętasz?
- Jasne to się widzimy, cześć.
- Gdzie się wybierasz ?
- Do Hofmsmade
- z Gryfoniakami ?
- Tak, chcesz możesz pójść ze mną.
- Ok, będę Cię pilnował.
- Uprzedzam pytanie Blaise, ja nie chce muszę napisać esej na Eliksiry.
- Plus mieszkania z Mioną, odrabianie razem lekcji, wszystko Ci powie, a Ty tylko piszesz co mówi
 - No to masz Fajnie Smoku.
- Blaise, jak chcesz iść z nami to bądź z 25 minut przed obiadem u mnie ok ? 
- Ok 
- To ja lece cześć 

    **********************************************************************  

- Miona  !
- Co jest Malfoy ?
- Może iść z nami Blaise ? On jest ok, będzie grzeczny.
- No to ok tylko...
- Będzie 25 minut przed obiadem u mnie a 20 minut przed umówiliśmy się z Fredem i George'm, że będziemy w czwórke u Ciebie
- Ok, to idź spać
- Pa
-Pa 

   **************************************************************************



   **************************************************************************

 Dzisiaj to już na pewno ostatni rozdział, dzisiaj już nic nie dodam... ;)

Zapraszam też na Drugiego Bloga: http://love-dramione.blogspot.com/



Jeśli wszystko się podoba to komentujcie i 
możecie pisać dokończenie tej historii 
jakie byście chcieli, ciekawi mnie jakie 
wyobrażenie o tym macie Wy, czytelnicy.
Z wielką chęcią poczytałabym Wasze zakończenia. 
Miłego czytania i może pisania :)


~~ Manniaaaa

Rozdział 5

07:22 4 Comments A+ a-

Rozdział 5 " Błagam Nie ! "

Szli dość szybko, widać było zdenerwowanie Hermiony. Dotarli do obrazu staruszka.
- Podaj Hasło - powiedział z wyższością
- Zgoda.
- Proszę - powiedział otwierając przejście.
- No no  nieźle się urządziłaś - stwierdził George.
- To samo powiedziałem, poczekaj aż zobaczysz pokój.
- Jak to ? Ty już tu byłeś ?
- No tak 
-Kiedy ? 
- Chwile przed kolacją, 
-Czy to przesłuchanie Freda ? - powiedziała Hermiona do bliźniaka 
- My pójdziemy już do tego pokoju, ok ?
- Ok, ja wezmę coś do picia
- Mogę z Wami?- Spytał Malfoy
-Nie za bardzo, później po Ciebie przyjdę, dobrze ? - powiedziała Miona
- Ok
- Nie gniewasz się ?
- Co Ty, dziwie się tylko, ale o tym muszę pogadać tylko z Tobą i to innym razem, pa, jak coś to będę u siebie.
- Ok, za godzinę przyjdę 
- No to czekam.
Dosyć niezręcznie, skąd u niego taka zmiana ?- myślała - przecie jeszcze nie dawno nazwał mnie Wredną Szlamą, może próbuje się zmienić. I o czym on chce ze mną rozmawiać?  "muszę pogadać tylko z Tobą" ciekawe o co chodzi- zastanawiała się w drodze do dormitorium.
- Jestem - powiedziała, a gdy się odwróciła - Co tu się do jasnej cholery stało ?
- To on zaczął- powiedział Fred
- Nie prawda bo on - powiedział George.
- Nie interesuje mnie który zaczął, a teraz oddajcie różdżki
- po co ?
- Zobaczycie - oddali grzecznie - a teraz wszystko macie posprzątać i w tym czasie będziemy gadać. Mamy godzinę.
- Czemu tak krótko ?
- Draco chciał z nami posiedzieć, powiedziałam, że przyjdę po niego za godzinę, więc zaczynajcie. Sporo macie tych piórek do zbierania. 
- Co mu się stało ? Czemu jest taki miły ?
- Nie wiem, sam go spytasz, a teraz jaki mamy plan?
- Pokój wyciszony ?
- Od kiedy tu jesteście.
- Dobra, za tydzień zaczynają się wyjścia, na każde chodźcie razem , łapki, buziaki, przytulasy itp, chyba powinno wystarczyć. - powiedział George.
- I rózne niespodzianki - powiedział Fred
- Jakie niespodzianki ? - spytała speszona Hermiona, bo dobrze znała braci.
- Spokojnie, miałem na myśli jakieś kwiaty, miś itp itd....
- No dobra jak na razie chyba starczy.... sprzątać ! 
- Syndrom MOLLY się włączył
- Uważaj, bo będę jak ona i wtedy nie będziesz miał  życia - warknela
- Błagam nie ! - powiedział George
- Zbieraj te piórka, a ja się zastanowię. 
- No dobrze..

        ***********************************************************************

-

         ***********************************************************************
Gdzie ona jest ?- myślał Dracon, gdy usłyszał pukanie 
- Proszę
- Hej, jak obiecałam jestem, idziesz ?
- Jasne
- Co tam robiliście?
- Pomagałam chłopakom przy esejach
-  No to się nie dziwie, że powiedziałaś żebym na razie nie przychodził.
- No to fajnie, że rozumiesz
- No to zapraszam
- To nie sprawiedliwe
- Ale co ?
- Masz fajniejszy pokój niż ja ! - zaśmiał się
- Bo jestem fajniejsza 
- Ta jasne- powiedział George
-  Przestań !
- O nie znowu Syndrom Molly
- No to teraz mi wyjaśnijcie o co chodzi z tym "SYNDROM MOLLY"
- Chodzi o to, że tak zachowuje się nasza matka, najpierw przeszło na naszą siostrę Ginny, ale u Mionki też widać pierwsze objawy
- Mionki ?
- Hermiony, my tak ją nazywamy
- No nieźle.
 

   **********************************************************




 *********************************************************** 

Tak jak powiedziałam, oto kolejny mam nadzieję, że się podoba ;)

Zapraszam na drugiego bloga : love-dramione.blogspot.com
tak też dzisiaj doszedł post ;) Miłego czytania :)

~~ Manniaaaa 
 


Rozdział 4

03:41 3 Comments A+ a-

Rozdział 4 "Syndrom Molly   "

- To..- przerwała- Pójdziesz z nami ?
- Co ? - powiedział Fred.
- Jeśli nie będę Wam przeszkadzać, to chętnie.
- To chodź.
- Od kiedy Wy razem, od kiedy kręcicie ?
- Od początku Wakacji - skłamał Fred.
- I jak ?
- Jest ok- rzuciła Gryfonka.
- To fajnie, ale nie wiedziałem o Was, nie źle się ukrywaliście - zaśmiał się
- Nikt się nie ukrywał, po prostu nie potrzeba nam rozgłosu.
- Ups... Będziesz go mieć - zaśmiał się
Weszli do Wielkiej Sali, gdzie byli już prawie wszyscy, nagle Draco się zaczął drzeć:
-  PROSZĘ O UWAGĘ, MAM WAŻNĄ SPRAWĘ DO PRZEKAZANIA- nagle wszyscy zamilkli - PANNA GRANGER I PAN WEASLEY SĄ PARĄ ! -krzyknął
- Który Weasley ? - ktoś powiedział 
- PAN FRED WEASLEY 
- Draco zamknij się i idż do siebie -powiedziała Hermiona.
- Nie wstydź się - powiedział z wrednym uśmiechem.
- Idź już -powiedział Fred
- To pa gołąbeczki
Szli w stronę swojego stołu, byli głównym tematem wszystkich rozmów. Hermiona czuła się głupio, Fred był za to zadowolony.
-Co się szczerzysz ? - zapytał George
- Nic, nie ważne
- No mów 
- Przynajmniej wszyscy wiedzą- prerwał - może się one w końcu odczepią - szepnął do brata
- Może.
- Jedzcie szybciej -poganiała Hermiona
- Nie dawno Ginny nas poganiała, a teraz Ty ? Czyżby syndrom Molly był zaraźliwy ? - zaśmiali się
- To nie "SYNDROM MOLLY" tylko, musimy pogadać, dobrze wiecie, więc ruszać się panowie.
- Już, już , nie denerwuj się, złość piękności szkodzi - powiedział Draco
- Co Ty tu robisz? 
- Chciałem sprawdzić jak czują się moje gołąbeczki - uśmiechnął się wrednie
- Twoje ?- zapytał Geroge - szybciej są moi !
- No dobrze rudzielcu mogą być NASI 
- Koniec tej głupiej gadki, Ty - wskazała na Malfoya - idziesz do swoich Ślizgonów, a Wy streszczać się z tym żarciem.
- Serio to jest syndrom Molly, rozpoznaje pierwsze objawy.
- Syndrom Molly ? - Spytał Draco
- Później się dowiesz.
- No niech będzie, lece pa gołąbeczki
 ******************************************************

******************************************************

Może krótki, ale jest ... niedługo następne .
Milej lektury ;)
~~ Manniaaaa

Rozdział 3

00:50 3 Comments A+ a-

Rozdział 3 " I vice versa "




                                                       "Pocałunek jest jak obietnica. 
                                                         To jakbyś powiedział: 
                                                        Tak, będę Cię kochać."
                                                               ~~ Fremione


Hermiona dotarła pod obraz, a Draco z nią.
- Jakie było to hasło ? - pyta z wyrzutem Ślizgon.
- Zgoda
- Wejdźcie i niech się Wam dobrze mieszka -powiedział staruszek.
- Dziękujemy - i dzrwi się zamknęły.
- Na następny raz mów za siebie, dormitorium po lewej jest moje. 
- Dobra.
- Przyjdzie dzisiaj Blaise i Pansy, tylko oni.
- A po co mi to mówisz ?
- No żebyś nie była zaskoczona ich obecnością.
- Ok, do mnie przyjdzie Fred i George.
- Dobra, a teraz ja idę, nie chce mi się tu siedzieć z Tobą.
- I vice versa.
oboje zniknęli za drzwiami swoich pokoi.

                                    ********************************************

- Może nie wypalić.
- Damy radę, przecież tylko zmieniła dormitorium.
- Obyś miał racje bracie, a tak w ogóle to jest jakiś plan ?
- A no - przewał Fred - Hermiona zaprosiła nas do tego nowego mieszkania....
- A wiesz gdzie jest i jakie ma hasło ? - przerwał mu
- Nie.
- To jak chcesz tam wejść ?
- Pójdziemy tam po kolacji, razem z nią. Gdybyś nie przerwał to byś wiedział wcześniej.
- Przepraszam brat.
- Spoko.
- To za godzinę kolacja, co robimy ?
- Ja idę do biblioteki.
- Po co ? - spytał zaskoczony George.
- Do Hermiony, przecież żeby uwierzyli w to, no to muszę spędzać z nią czas, a teraz idę odrobić lekcje z moją dziewczyną.
- Ty  !Tylko jej nie przeszkadzaj, bo się ostro wkurzy, 
- Ok.
- Tylko to ma być nauka, jasne ? 
- Jasne, przecież nie jestem Tobą! - zaśmiał się.
  Szedł do pokoju po pergamin i księgi, potem pędził do biblioteki, bo wiedział, zę ona już tam jest i czeka, a Gryfonka nie należał do osób cierpliwych.
Czy ja dobrze robię ? Bo właśnie nie jestem pewna. Nie powinnam się zgodzić, co mnie podkusiło ? Było mi żal Freda, był taki smutny. Jakoś wytrzymam, dla niego - myślała Granger
- Hej, długo czekasz ?- spytał nie pewnie
- Jakieś 5 minut, ale spokojnie kochanie, już się przyzwyczaiłam do Twoich spóźnień - dała mu buziaka w policzek. Nagle w bibliotece pojawiły się natrętne siostry.
- Przeszły - szepnął
- Wiem, tylko po co ?
- Bo ja tu jestem ? - wciąż szeptali.
- Dobra, ja się biorę za esej z eliksirów, a Ty misiu ? - zaakcentowała ostatnie słowo.
- Ja mam jakiś esej na OPCM.
- Jak skończę swój mogę pomóc Ci przy Twoim.
- Kochana jesteś- cmoknął szybko jej policzek.

                            ************************************************
- Co ona sobie wyobraża?  Ja arystokrata i ta dziewucha w jednym mieszkaniu ? Niedoczekanie !
- Draco, nic nie poradzisz, jakoś wytrzymasz, z resztą będziemy przychodzić i nie poczujesz różnicy.
- Dokładnie- dopowiedział Blaise
- Dzięki Pansy, ale to mnie nie pociesza.
- Lepsze to niż nic - powiedział Blaise
- Pewnie masz racje, dzięki, ale chce zostać sam.
- Jasne, to widzimy się na kolacji.
- Na razie - wawołal
 Nagle do dormitorium wchodzi Granger z Fredem.
- No nieźle nam z tym idzie. 
- Nieźle ? Bez błędnie, uwierzyły !
- Uwierzyły w co ? - spytał zaciekawiony Malfoy.
-  Nie ważne- powiedziła rudzielec.
- Szacunku !
- Do Ciebie ? Nie, wątpię, że będę mieć.
- Skończcie ! - wtrąciła Gryfonka.
- Nie będziesz mi rozkazywać, Ty wredna szlamo !
- Odszczekaj to ! - krzyknął Fred.
- Nie ! -  znów zaczęli.
- Fred chodź, nie warto, szkoda czasu.
- Masz rację.
- Gdzie idziecie ?
- Nie Twoja sprawa.
- Chodź już Fred, pokażę Ci mój nowy pokój.
Szli po schodach i weszli do środka.
-No, no... Całkiem nieżle.
- Wiem.
- To co zaraz kolacja ?
- Tak, potem przyjdziemy z George'm, musimy obgadać plan.
- No spoko.
- To idziemy.
Zeszli do salonu, a tam Malfoy pije ognistą.
- Gołąbeczki już idą ?
- Jakbyś zapomniał jest kolacja.
- No tak - przerwał - I przepraszam- powiedział szybko.
- Co ? 
- Przepraszam -powtórzył
- No nie wierzę -szepnął Fred .
- Dobrze, wybaczam- zaśmiali się.




                                       ***********


Cześć, mam nadzieję, że te też się spodoba, miłego czytania 
 ~~ Manniaaaa

                                  Zapraszam też na drugi blog. http://love-dramione.blogspot.com/





Rozdział 2

09:58 2 Comments A+ a-

Rozdział 2 " Nie dość, że będę mieć z nim lekcje to jeszcze mam z nim mieszkać"

- To co - przerwał Fred - idziemy ?
- Czas zacząć przedstawienie - zaśmiali się 
- Chłopaki, jak coś wymyślicie, to od razu mi powiedzcie o tym. 
- Dobra -powiedzieli razem
Pierwszy do salonu wszedł George, po jakiś 5 minutach wszedł Fred z Hermioną, trzymali się za ręce. 
- Chodźcie do nas ! - krzyknął George, obok na kanapie siedziały Fleur i Clair. Para podeszła do nich
-  Kochanie, jestem zmęczona - powiedziała Hermiona.
- Dobrze słonko, to Cię odprowadzę do Twojego dromitorium.
- Dziękuję, jesteś kochany - dała mu buziaka w policzek, a siostry zrobiły się czerwone ze złości, przecież nic nie pokazywało na to, że Fred jest zajęty i to przez Granger. 
- Pa wszystkim i dobranoc - powiedziała Hermiona machając im na pożegnanie.
- Pa - powiedziała Gin i Harry razem z George'm, Ron się nawet nie odezwał.
"Para" kierowała się w kierunku dormitorium Gryfonki, zazdrosne siostry poszły za nimi udając równie zmęczone. Hermiona zauważyła ich obecność i przy swoich drzwiach odwróciła się w stronę Fred i powiedziała :
- Dobranoc kochanie - po czym namiętnie go pocałowała, on objął ją w tali i wszystko wyglądało bardzo realistycznie, jakby na prawdę byli razem.
- Dobranoc - dał jj buziaka w policzek i odszedł na trzy kroki - już za Tobą tęsknię - posłał jej oczko i zniknął za drzwiami swojego pokoju. Wszystkiemu przyglądały się natrętne siostry i kierując się do sypialni zaczęły rozmawiać o całym zajściu :
- Nie mogę w to uwierzyć - powiedziała Clair.
- Coś mi tu nie pasuje - odpowiedziała siostra
- O czym Ty mówisz ?
- A o tym, że dopiero teraz ich widzimy, to jest conajmniej dziwne.
- Nadal Cię nie rozumiem, o co chodzi ?
-  A chodzi o to, że pewnie jest z nią tylko dla przykrywki.
- Po co by miał to robić ?
- Żebyśmy dały mu w końcu spokój ? Dziewczyno myśl czasami.
- To co robimy ?
- Teraz ?
- No a kiedy ?
- Teraz to czekamy i patrzymy na przebieg wydarzeń. Na razie dajemy mu spokój i zobarzymy jak długo będzie trwał ten związek z Granger.
- Dobra siostra, to zaczynamy jutro ?
- Jak najszybciej.  A tymczasem dobranoc.
- Dobranoc.
W Hogwarcie wszyscy już spali, gdy nagle jedna uczennica się obudziła, przez  swój zły sen. Gryfonka wstała i udała się do salonu, siedziała na kanapie i patrzyła na ogień w kominku.
- Co Ty tu robisz ?
- Mogłabym Ci zadać do samo pytanie.
- No dobra, nie mogę spać. Teraz Ty.
-  Koszmar mnie wybudził no i nie mogła zasnąć, więc przyszłam tutaj.
- Dobrze, kochanie- zaakcentował drugie słowo. - Dobranoc.
- Dobranoc.
Jak ja mogła się w ogóle zgodzić na udawanie jego dziewczyny ? Co mnie podkusiło ? Wszystko się wyda jak nic- myślała - Czemu jestem tak głupia ? Nikt nie uwierzy, że On i ja, że my. To nie ma sensu, ale nie mogę się wycofać, zaczęliśmy już i wszyscy nas widzieli i słyszeli, czy może wydarzeć się coś gorszego ? - zastanawiała się w drodze do swojego łóżka. 

                                        ************************************************


Rano panna Granger obudziła się bardzo wcześnie, większość jeszcze spała. Więc poszła do łazienki, ogarnęła się i poszła założyć szatę. Przyszedł po nią Fred i udali się razem na śniadanie, gdy nagle :
- Witam wszystkich, mam ważne ogłoszenie. W tym roku wybraliśmy nowych prefektów i żeby pogodzić wasze domy lekcje będą łączone a prefekci jako przykład będą mieszkać we dwoje, parami.- Wszyscy zaczęli buczeć.
- CISZA !!! Nowymi prefektami Gryffindor'u i Slytherin'u będą - przewała - Hermiona Granger i Dracon Malfoy, prefektami..... - więcej nie interesowało nikogo, nie dość, że będę mieć z nim lekcje to jeszcze mam z nim mieszkać, z Malfoy'em ? - Myśłała przerażona Hermiona.

-Prefektów proszę do mojego gabinetu, teraz.
Cała czwórka ruszyła za profesorką.
- Najpierw panna Grnger i pan Malfoy.- Weszli chociaż obje nie byli zadowoleni.- witam was.
- Dzień dobry - powiedziała Hermiona, Draco się nie odezwał.
- Jako prefekci macie dawać przykład i mam nadzieję, że będę musiał często przychodzić do dormitorium lub sprowadzać państwa tu.
- Mam pytanie- powiedział Malfoy.
- Słucham pana.
- Dlaczego ? 
- nie rozumiem
- Dlaczego akurat Slytherin i ten Greffindor ?
- Wasze domy są skłócone, trzeba położyć temu kres.
-  No dobra, tylko dlaczego ja mam z nią mieszkać ? - wskazał na Gryfonke.
- Wiesz co Malfoy, mnie też nie uśmiecha się mieszkać z Tobą, ale jeśli pani profesor tak zarządziła to weź się przymknij i rób co karze.
- Dziękuje panno Granger. Czy wszystko wyjaśnione ?
- Co z rzeczami ? 
- Niech pan się nie martwi, już czekają w nowym dormitorium na piątym piętrze, za obrazem staruszka. To tyle. - zakończyła.
- Czekajcie  - zawołała - Hasła nie powiedziałam, brzmi ono : Zgoda. A teraz już do widzenia, macie wolne 
- Jest sobota - powiedział Malfoy - Gdzie ty idziesz ?
-  Jak to gdzie ? Do dormitorium.
- Nie ma mowy !
- Co ?!
- Wszyscy ze Slytherin'u będą, zaraz ich zaproszę, więć idź sobie jak najdalej.
- Nie ma mowy, ja też tam teraz mieszkam, niestety musisz się pogodzić z moją obecnością. A tych swoich pożal się boże arytokratów nawet nie zapraszaj.
-  Dzisiaj Ci daruje i niech Ci będzie, dzisiaj nie zaproszę.
- Dziękuje- uśmiechnęła się triumfalnie i poszła w stronę nowego mieszkania.




Rozdział 1

12:59 2 Comments A+ a-

Rozdział 1 " Nie wierzę, że to mówię. Dobrze, zgadzam się "

- Wychodzimy Wszyscy z Nory !- krzyczy Ginny.
- Dobra, dobra- mówią razem Fred i  George.
- Tylko szybko- poganiała ich.
- Ginny, spokojnie zdążymy na pociąg, mamy jeszcze 4 godziny. - Powiedziała Hermiona,
- Właśnie, posłuchaj jej, a nie tylko nas poganiasz ! -krzyknął Fred, gdy schodził do kuchni.- Aż tak Ci się śpieszy do Hogwartu ? 
- Aż tak bardzo chcesz oglądać Snape'a ?- rzucił George
- Przesadzacie - powiedział Harry, który się śmiał
- No co,  my za nim nie tęsknimy  ! - powiedzieli bliźniacy.
-  Fred, George ! Gdzie jest Ronald ? - Zaczęła krzyczeć ich matka
- Nie wiemy
- Macie go poszukać !
- Zaraz..
- Natychmiast !- przerwała- A jak nie to udam się do Hogwartu i poproszę, żeby usunęli Was z drużyny...
- No to chodźmy - powiedział George.
- Zaczekajcie ! - krzyknęła Hermiona - Pójdę z Wami.
- Co aż tak martwisz się o Rona ? - zaśmiał się George.
- Nie ! Po prostu mam dosyć krzyków Waszej siostry
- Nie dziwie się - Zaśmiał się Fred - Gdzie on znowu polazł ?
- Widzę go ! - krzyknął drugi brat.
- Ron, wracaj do domu, Wasza mama się martwi ! - wołała Hermiona.
- Dobra, idę. . . 
- Rusz się-  Rzucili do niego Bracia.
Wrócili do Nory i ciągle trwało to zamieszanie, które wprowadziła Ginny, wszyscy już mieli jej dość, więc wzięli rzeczy i wyszli, by udać się na peron dziewięć i trzy czwarte. 
 Pożegnali się z Panią i Panem Weasley. Wsiedli wszyscy do pociągu, wszyscy razem usiedli w jednym przedziale. Ginny znów zaczęła mówić co mamy robić.
- UWAGA !!! - zaczął krzyczeć - Ginny włączył się syndrom Molly !!!
- Zamknij się Fred - przerwała - Nie jestem jak Mama ! 
- No zaczynam wątpić - rzucił George, Ginny wyszła.
- Och. . .  Dajcie jej spokój chłopaki - powiedział Harry wychodząc za nią.
- Przesadziliście - powiedziała Hermiona.
- My? Przesadzić ? Och kochana, mówisz jakbyś Nas nie znała. - powiedział Fred siadając obok Hermiony. 
-  Jak zwykle okropni i dziecinni -  rzuciła szybko i wyszła. Weszli potem Ginny i Harry do przedziału. Za Hermioną wyszedł Fred  i zatrzymał ją.
- Ja okropny ? Ja dziecinny ? O nie Hermiono, tego to Ci nie wybaczę- zaśmiał się.
- Przecież powiedziałam prawdę, to nie masz czego mi wybaczać. - rzuciła, chcąc się odwrócić, lecz rudzielec nie pozwolił jej na to i przyciągnął ją do siebie. Byli tak blisko siebie jak jeszcze nigdy, gdy nagle Fred złożył delikatny pocałunek na wargach Hermiony, później pocałunek stał się bardziej namiętny. Ale gdy Gryfonka się otrząsnęła, odepchnęła bliźniaka od siebie i wróciła do przyjaciół.
- Co się stało ? Gdzie Fred ? - spytał Ron.
- Nic się nie stało, a gdzie on jest ? Tego nie wiem.
- Aha, myśleliśmy, że będzie z Tobą.
-  A to dlaczego ?
- Wybiegł za Tobą jak poparzony.
- Nawet go nie widziałam.- skłamała.
Po jakimś czasie wrócił Fred, wszyscy oprócz Hermiony, wypytywali, gdzie był i co się dzieło..
- Jest ok, musiałem się przejść, wielkie halo- powiedział ironicznie i spojrzał na Hermionę. 
- Zaraz Hogwart - powiedziała Ginny.
- No nareszcie - rzucił Harry.
Weszli do szkoły, szybko przebrać się w szaty i do Wielkiej Sali. Pierwszoroczni przydzieleni, Gryffindor zyskał nowych uczniów. Po uczcie wszycy udali się do dormitoriów, Dziewczyny z pokoju Hermiony dużo gadały,  aż usnęły ze zmęczenia.  Tylko Hermiona, nie mogła spać, wciąż myślała o pocałunku Freda. Zaskoczył mnie tym. Tylko dlaczego tak zrobił?  - myślała - czy on może czuć coś do mnie?  Nie!  przecież Fleur i Clair ciągle za nim chodzą żeby w końcu się z nimi umówił - rozmyśła dalej, aż pogrążyła się w słodkim śnie. Następnego dnia z samego rana wesoła Ginny wparowała do pokoju starszej Gryfonki i wyciągnęła ją z łóżka, szybko się ogarnęła i szły w kierunku Wielkiej Sali, aby zjść śniadanie. Na swojej drodze spotkały bliźniaków,Fred był mocno podirytowany sytuacją z dziewczynami. 
- Witam piękne panie - powiedział George. 
- Ja również witam. 
- Cześć George, cześć Fred - powiedziała starsza Gryfonka. 
- Mam!  Jestem genialny!  - krzyknął George. 
- Co jest?  - Spytała Ginny 
- Nic, Hermiona?  
- No co chcesz?  
- Od razu że coś chcę,  no dobra,  musimy pogadać w trójkę ale to po zajęciach ok?  O 16 w pokoju życzeń. 
- Dobra,  przyjdę.
Zjedli szybko śniadanie o każdy poszedł na inne zajęcia. Hermiona ciągle patrzyła na zegarek, była ciekawa, czego chcą Bracia i to od niej.  No i w końcu 16 i wchodzi do pokoju życzeń,  oni już tam są. 
- Już się bałem,  że nas wystawisz. 
- A co to randka, żeby ktoś kogoś wystawił?  - Zaśmiali się   
- Dobra do rzeczy - powiedział George - Jest sprawa,  kojarzysz Fleur i Clair?  
- No jasne i co z nimi? 
- Chodzi o to, że są irytujące i czy.. 
- Mogłabyś poudawać dziewczynę Freda? 
 - Co?  Nie!  - Obaj posmutnieli,  Hermionie zrobiło się żal Freda 
- Nie wierzę, że to mówię.  Dobrze, zgadzam się.  
- Na prawdę? - Spytał Fred 
- Tak, jesteś przecież przyjacielem   
- No to witaj udawana szwagierko 
- Nie przesadzaj George - powiedział Fred 
- Dobra chłopaki,  jaki macie plan?
- Brak planu. 
- Przemyślcie to i ja też pomyślę,  teraz najlepiej pokazać to więc może odprowadź mnie do moje dormitorium. . .  
- I pocałuj ją - powiedział George
- Mogę?  
- Musi być wiarygodnie, żeby uwierzyły,  więc tak.





Podoba się pierwszy rozdział?  Już niedługo następne, może już jutro uda mi się napisać nowy. Miłego czytania. 
- Manniaaaa :)