Rozdział 1
Rozdział 1 " Nie wierzę, że to mówię. Dobrze, zgadzam się "- Wychodzimy Wszyscy z Nory !- krzyczy Ginny.
- Dobra, dobra- mówią razem Fred i George.
- Tylko szybko- poganiała ich.
- Ginny, spokojnie zdążymy na pociąg, mamy jeszcze 4 godziny. - Powiedziała Hermiona,
- Właśnie, posłuchaj jej, a nie tylko nas poganiasz ! -krzyknął Fred, gdy schodził do kuchni.- Aż tak Ci się śpieszy do Hogwartu ?
- Aż tak bardzo chcesz oglądać Snape'a ?- rzucił George
- Przesadzacie - powiedział Harry, który się śmiał
- No co, my za nim nie tęsknimy ! - powiedzieli bliźniacy.
- Fred, George ! Gdzie jest Ronald ? - Zaczęła krzyczeć ich matka
- Nie wiemy
- Macie go poszukać !
- Zaraz..
- Natychmiast !- przerwała- A jak nie to udam się do Hogwartu i poproszę, żeby usunęli Was z drużyny...
- No to chodźmy - powiedział George.
- Zaczekajcie ! - krzyknęła Hermiona - Pójdę z Wami.
- Co aż tak martwisz się o Rona ? - zaśmiał się George.
- Nie ! Po prostu mam dosyć krzyków Waszej siostry
- Nie dziwie się - Zaśmiał się Fred - Gdzie on znowu polazł ?
- Widzę go ! - krzyknął drugi brat.
- Ron, wracaj do domu, Wasza mama się martwi ! - wołała Hermiona.
- Dobra, idę. . .
- Rusz się- Rzucili do niego Bracia.
Wrócili do Nory i ciągle trwało to zamieszanie, które wprowadziła Ginny, wszyscy już mieli jej dość, więc wzięli rzeczy i wyszli, by udać się na peron dziewięć i trzy czwarte.
Pożegnali się z Panią i Panem Weasley. Wsiedli wszyscy do pociągu, wszyscy razem usiedli w jednym przedziale. Ginny znów zaczęła mówić co mamy robić.
- UWAGA !!! - zaczął krzyczeć - Ginny włączył się syndrom Molly !!!
- Zamknij się Fred - przerwała - Nie jestem jak Mama !
- No zaczynam wątpić - rzucił George, Ginny wyszła.
- Och. . . Dajcie jej spokój chłopaki - powiedział Harry wychodząc za nią.
- Przesadziliście - powiedziała Hermiona.
- My? Przesadzić ? Och kochana, mówisz jakbyś Nas nie znała. - powiedział Fred siadając obok Hermiony.
- Jak zwykle okropni i dziecinni - rzuciła szybko i wyszła. Weszli potem Ginny i Harry do przedziału. Za Hermioną wyszedł Fred i zatrzymał ją.
- Ja okropny ? Ja dziecinny ? O nie Hermiono, tego to Ci nie wybaczę- zaśmiał się.
- Przecież powiedziałam prawdę, to nie masz czego mi wybaczać. - rzuciła, chcąc się odwrócić, lecz rudzielec nie pozwolił jej na to i przyciągnął ją do siebie. Byli tak blisko siebie jak jeszcze nigdy, gdy nagle Fred złożył delikatny pocałunek na wargach Hermiony, później pocałunek stał się bardziej namiętny. Ale gdy Gryfonka się otrząsnęła, odepchnęła bliźniaka od siebie i wróciła do przyjaciół.
- Co się stało ? Gdzie Fred ? - spytał Ron.
- Nic się nie stało, a gdzie on jest ? Tego nie wiem.
- Aha, myśleliśmy, że będzie z Tobą.
- A to dlaczego ?
- Wybiegł za Tobą jak poparzony.
- Nawet go nie widziałam.- skłamała.
Po jakimś czasie wrócił Fred, wszyscy oprócz Hermiony, wypytywali, gdzie był i co się dzieło..
- Jest ok, musiałem się przejść, wielkie halo- powiedział ironicznie i spojrzał na Hermionę.
- Zaraz Hogwart - powiedziała Ginny.
- No nareszcie - rzucił Harry.
Weszli do szkoły, szybko przebrać się w szaty i do Wielkiej Sali. Pierwszoroczni przydzieleni, Gryffindor zyskał nowych uczniów. Po uczcie wszycy udali się do dormitoriów, Dziewczyny z pokoju Hermiony dużo gadały, aż usnęły ze zmęczenia. Tylko Hermiona, nie mogła spać, wciąż myślała o pocałunku Freda. Zaskoczył mnie tym. Tylko dlaczego tak zrobił? - myślała - czy on może czuć coś do mnie? Nie! przecież Fleur i Clair ciągle za nim chodzą żeby w końcu się z nimi umówił - rozmyśła dalej, aż pogrążyła się w słodkim śnie. Następnego dnia z samego rana wesoła Ginny wparowała do pokoju starszej Gryfonki i wyciągnęła ją z łóżka, szybko się ogarnęła i szły w kierunku Wielkiej Sali, aby zjść śniadanie. Na swojej drodze spotkały bliźniaków,Fred był mocno podirytowany sytuacją z dziewczynami.
- Witam piękne panie - powiedział George.
- Ja również witam.
- Cześć George, cześć Fred - powiedziała starsza Gryfonka.
- Mam! Jestem genialny! - krzyknął George.
- Co jest? - Spytała Ginny
- Nic, Hermiona?
- No co chcesz?
- Od razu że coś chcę, no dobra, musimy pogadać w trójkę ale to po zajęciach ok? O 16 w pokoju życzeń.
- Dobra, przyjdę.
Zjedli szybko śniadanie o każdy poszedł na inne zajęcia. Hermiona ciągle patrzyła na zegarek, była ciekawa, czego chcą Bracia i to od niej. No i w końcu 16 i wchodzi do pokoju życzeń, oni już tam są.
- Już się bałem, że nas wystawisz.
- A co to randka, żeby ktoś kogoś wystawił? - Zaśmiali się
- Dobra do rzeczy - powiedział George - Jest sprawa, kojarzysz Fleur i Clair?
- No jasne i co z nimi?
- Chodzi o to, że są irytujące i czy..
- Mogłabyś poudawać dziewczynę Freda?
- Co? Nie! - Obaj posmutnieli, Hermionie zrobiło się żal Freda
- Nie wierzę, że to mówię. Dobrze, zgadzam się.
- Na prawdę? - Spytał Fred
- Tak, jesteś przecież przyjacielem
- No to witaj udawana szwagierko
- Nie przesadzaj George - powiedział Fred
- Dobra chłopaki, jaki macie plan?
- Brak planu.
- Przemyślcie to i ja też pomyślę, teraz najlepiej pokazać to więc może odprowadź mnie do moje dormitorium. . .
- I pocałuj ją - powiedział George
- Mogę?
- Musi być wiarygodnie, żeby uwierzyły, więc tak.
Podoba się pierwszy rozdział? Już niedługo następne, może już jutro uda mi się napisać nowy. Miłego czytania.
- Manniaaaa :)


2 komentarze
Write komentarzeHej! Dzisiaj zaczęłam czytać twojego bloga i już mi się spodobał.Życzę weny i pozdrawiam.
ReplyDziękuję ;) mam nadzieję, że każdy rozdział będzie się podobał
Reply