Rozdział 15
Rozdział 15"Blaise...jak to Blaise zakochał się..."- A nie mówiłam ? Dałyśmy spokój i rozstali się i wpadają w szał, gdy słyszą swoje imiona.
- No to chyba dobrze nie ?
- Dobrze ? Cudownie, więc idę do mojego przyszłego męża
- Kogo ?
- Męża Freda
- Chyba śnisz
- Jest mój, jestem starsza, z resztą i tak nie masz co marzyć
* * * * * * * * * *
- Hej Miona - Hej
-Co tam u Gryfoniaków ?
- A dobrze, a u Wężyków moich kochanych ?
- Cudownie
- Co się stało ?
- Draco się ze mną pogodził i znów kumple, a Blaise... jak to Blaise zakochał się
- Kto nie ma tego szczęścia - zaśmiały się
- Znasz
- Pansy ! konkrety
- Ginerva Weasley
- Ginny? O matko
- Co ja ?
-Ginny- powiedziały radośnie - a nic syndrom Molly już zniknął ?
- Nigdy go nie było
- Ta jasne - rzucił przechodzący obok George
- Braciszku, coś Ci nie odpowiada ?
- Mnie ? Skądże.... Miona ? Chce pogadać, chodź
Przeszli się na błonie, był piękny słoneczny i ciepły dzień, choć błonie były wyjątkowo puste siedli obok jeziora tam gdzie zawsze... Siadywali tam od zawsze. Było to "Miejsce Spotkać Weasley'ów Pottera i Granger ".
- Co chcesz?
- Te dziewczyny - wskazał kłucące się siostry- łażą za Fredem i kłucą się o niego, ma dosyć i....
- I ?
-Tęskni za Tobą
- Chyba raczej za spokojem od nich, bo dzięki mnie się odczepiły, a ja mam dość tamtej szopki, więc nie... Jeśli prosił Cie o to, żeby mnie przekonać to Twoja misja była od początku przesądzona porażką, a teraz żegnam. Muszę napisać esej na Eliksiry
* * * * * * * * * *
Trzy godziny wcześniej ...-Ty ruda !
- Do Twojej wiadomości mam imię, nie zbyt piekne, ale coż jednak je posiadam, więc albo raczysz go używać albo won ode mnie.
- Ale ja nie znam Tego imienia, piękna dziewojo... - uśmiechnął się czarująco
- Ginerva, lecz wszyscy mówią Ginny lub Gin...
- Ginny- powiedział z fascynacją - jakże piękne imię, dla pięknej i zapewnę bardzo mądrej kobiety
- Owszem, a teraz jeśli pozwolisz chcę pojśc na zajęcia... Zielarstwo jest dosyć daleko..
- Obiecaj mi randkę
- ŻE CO ?! Jak nawet nie znam Twojego imienia, nie znam Ciebie. Nie licz na randkę.... Malutki Wężyku
- Ja bym powiedział, że jest ogromny -powiedział z wyższością
- Ty świnio - krzyknęła i szybko teleportowała się pod cieplarnię numer trzy
* * * * * * * * * *
Rozdział oparty na dialogach, bo będą miały znaczenie w następnym rozdziale, który planowany jest za tydzień lub dwa... I jednak nikt nie rzucił Avady, jak dobrze.. ufff mogę odetchnąć z ulgą ;)
Polecam zaglądać do proroka codziennego ---->
po prawej stronie druga notka. Każda notka jest do czytelników więc, czytajcie :)
Zawsze zamieszczana jest przypuszczalna data premiery nowego rozdziału i staram się do niej stosować, ale miniaturki nie będą zapowiadane, taka niespodzianka.
Ale news niedługo pojawi się pierwsza miniaturka, z wątkiem Dramione, które zmieni się z Fremione, albo na odwrót...
jestem w środku, więc nie będzie spilerów :)
zaglądajcie do tych notek
~ polecam
Polecam zaglądać do proroka codziennego ---->
po prawej stronie druga notka. Każda notka jest do czytelników więc, czytajcie :)
Zawsze zamieszczana jest przypuszczalna data premiery nowego rozdziału i staram się do niej stosować, ale miniaturki nie będą zapowiadane, taka niespodzianka.
Ale news niedługo pojawi się pierwsza miniaturka, z wątkiem Dramione, które zmieni się z Fremione, albo na odwrót...
jestem w środku, więc nie będzie spilerów :)
zaglądajcie do tych notek
~ polecam
Mam nadzieję, że wszyscy czytelnicy wrócą i znów będzie tyle miłych komentarzy, to bardzo motywuje do pisania ;)
Miłej lektury
Miłej lektury
~~ Manniaaaa

