Rozdział 2
Rozdział 2 " Nie dość, że będę mieć z nim lekcje to jeszcze mam z nim mieszkać"- To co - przerwał Fred - idziemy ?
- Czas zacząć przedstawienie - zaśmiali się
- Chłopaki, jak coś wymyślicie, to od razu mi powiedzcie o tym.
- Dobra -powiedzieli razem
Pierwszy do salonu wszedł George, po jakiś 5 minutach wszedł Fred z Hermioną, trzymali się za ręce.
- Chodźcie do nas ! - krzyknął George, obok na kanapie siedziały Fleur i Clair. Para podeszła do nich
- Kochanie, jestem zmęczona - powiedziała Hermiona.
- Dobrze słonko, to Cię odprowadzę do Twojego dromitorium.
- Dziękuję, jesteś kochany - dała mu buziaka w policzek, a siostry zrobiły się czerwone ze złości, przecież nic nie pokazywało na to, że Fred jest zajęty i to przez Granger.
- Pa wszystkim i dobranoc - powiedziała Hermiona machając im na pożegnanie.
- Pa - powiedziała Gin i Harry razem z George'm, Ron się nawet nie odezwał.
"Para" kierowała się w kierunku dormitorium Gryfonki, zazdrosne siostry poszły za nimi udając równie zmęczone. Hermiona zauważyła ich obecność i przy swoich drzwiach odwróciła się w stronę Fred i powiedziała :
- Dobranoc kochanie - po czym namiętnie go pocałowała, on objął ją w tali i wszystko wyglądało bardzo realistycznie, jakby na prawdę byli razem.
- Dobranoc - dał jj buziaka w policzek i odszedł na trzy kroki - już za Tobą tęsknię - posłał jej oczko i zniknął za drzwiami swojego pokoju. Wszystkiemu przyglądały się natrętne siostry i kierując się do sypialni zaczęły rozmawiać o całym zajściu :
- Nie mogę w to uwierzyć - powiedziała Clair.
- Coś mi tu nie pasuje - odpowiedziała siostra
- O czym Ty mówisz ?
- A o tym, że dopiero teraz ich widzimy, to jest conajmniej dziwne.
- Nadal Cię nie rozumiem, o co chodzi ?
- A chodzi o to, że pewnie jest z nią tylko dla przykrywki.
- Po co by miał to robić ?
- Żebyśmy dały mu w końcu spokój ? Dziewczyno myśl czasami.
- To co robimy ?
- Teraz ?
- No a kiedy ?
- Teraz to czekamy i patrzymy na przebieg wydarzeń. Na razie dajemy mu spokój i zobarzymy jak długo będzie trwał ten związek z Granger.
- Dobra siostra, to zaczynamy jutro ?
- Jak najszybciej. A tymczasem dobranoc.
- Dobranoc.
W Hogwarcie wszyscy już spali, gdy nagle jedna uczennica się obudziła, przez swój zły sen. Gryfonka wstała i udała się do salonu, siedziała na kanapie i patrzyła na ogień w kominku.
- Co Ty tu robisz ?
- Mogłabym Ci zadać do samo pytanie.
- No dobra, nie mogę spać. Teraz Ty.
- Koszmar mnie wybudził no i nie mogła zasnąć, więc przyszłam tutaj.
- Dobrze, kochanie- zaakcentował drugie słowo. - Dobranoc.
- Dobranoc.
Jak ja mogła się w ogóle zgodzić na udawanie jego dziewczyny ? Co mnie podkusiło ? Wszystko się wyda jak nic- myślała - Czemu jestem tak głupia ? Nikt nie uwierzy, że On i ja, że my. To nie ma sensu, ale nie mogę się wycofać, zaczęliśmy już i wszyscy nas widzieli i słyszeli, czy może wydarzeć się coś gorszego ? - zastanawiała się w drodze do swojego łóżka.
************************************************
Rano panna Granger obudziła się bardzo wcześnie, większość jeszcze spała. Więc poszła do łazienki, ogarnęła się i poszła założyć szatę. Przyszedł po nią Fred i udali się razem na śniadanie, gdy nagle :
- Witam wszystkich, mam ważne ogłoszenie. W tym roku wybraliśmy nowych prefektów i żeby pogodzić wasze domy lekcje będą łączone a prefekci jako przykład będą mieszkać we dwoje, parami.- Wszyscy zaczęli buczeć.
- CISZA !!! Nowymi prefektami Gryffindor'u i Slytherin'u będą - przewała - Hermiona Granger i Dracon Malfoy, prefektami..... - więcej nie interesowało nikogo, nie dość, że będę mieć z nim lekcje to jeszcze mam z nim mieszkać, z Malfoy'em ? - Myśłała przerażona Hermiona.
-Prefektów proszę do mojego gabinetu, teraz.
Cała czwórka ruszyła za profesorką.
- Najpierw panna Grnger i pan Malfoy.- Weszli chociaż obje nie byli zadowoleni.- witam was.
- Dzień dobry - powiedziała Hermiona, Draco się nie odezwał.
- Jako prefekci macie dawać przykład i mam nadzieję, że będę musiał często przychodzić do dormitorium lub sprowadzać państwa tu.
- Mam pytanie- powiedział Malfoy.
- Słucham pana.
- Dlaczego ?
- nie rozumiem
- Dlaczego akurat Slytherin i ten Greffindor ?
- Wasze domy są skłócone, trzeba położyć temu kres.
- No dobra, tylko dlaczego ja mam z nią mieszkać ? - wskazał na Gryfonke.
- Wiesz co Malfoy, mnie też nie uśmiecha się mieszkać z Tobą, ale jeśli pani profesor tak zarządziła to weź się przymknij i rób co karze.
- Dziękuje panno Granger. Czy wszystko wyjaśnione ?
- Co z rzeczami ?
- Niech pan się nie martwi, już czekają w nowym dormitorium na piątym piętrze, za obrazem staruszka. To tyle. - zakończyła.
- Czekajcie - zawołała - Hasła nie powiedziałam, brzmi ono : Zgoda. A teraz już do widzenia, macie wolne
- Jest sobota - powiedział Malfoy - Gdzie ty idziesz ?
- Jak to gdzie ? Do dormitorium.
- Nie ma mowy !
- Co ?!
- Wszyscy ze Slytherin'u będą, zaraz ich zaproszę, więć idź sobie jak najdalej.
- Nie ma mowy, ja też tam teraz mieszkam, niestety musisz się pogodzić z moją obecnością. A tych swoich pożal się boże arytokratów nawet nie zapraszaj.
- Dzisiaj Ci daruje i niech Ci będzie, dzisiaj nie zaproszę.
- Dziękuje- uśmiechnęła się triumfalnie i poszła w stronę nowego mieszkania.


2 komentarze
Write komentarzeFajny rozdział, czekam na następny :)
ReplyDzisiaj będą udostępnione dwa ;)
Reply